Środowisko serwerowe, które od lat obsługuje ERP, aplikacje i pocztę, nie jest przygotowane do obliczeń, których wymaga AI. To inna kategoria obciążenia, nie „więcej tego samego”.
Wdrożenie AI rzadko przewraca się na modelu. Przewraca się na środowisku
Pilotaż robi się na kilku osobach i wybranym zestawie dokumentów. Działa. Decyzja o produkcji zapada i wtedy okazuje się, że to samo rozwiązanie ma obsłużyć trzydzieści osób w godzinach szczytu, sięgnąć do czterech systemów zamiast jednego i nie przestać działać w tygodniu zamknięcia miesiąca.
W praktyce sprowadza się to do dwóch sytuacji:
Decyzja o AI zapadła. Dane nie mogą pójść do publicznych narzędzi, a w organizacji nie ma środowiska, które dałoby się wykorzystać. Trzeba je zbudować od podstaw.
W obu przypadkach problem jest ten sam: nikt nie chce podejmować decyzji inwestycyjnej na podstawie domysłów, ile mocy obliczeniowej będzie potrzebne za rok.









